TO

To


Każdy już zapewne TO widział, więc trochę musztarda po obiedzie, ale nie mogłem się powstrzymać. Poza tym lubię musztardę. Sarepską. W plastikowych pojemniczkach.

Ale wróćmy do TO. Może od razu przejdę do rzeczy i pokażę TO.

Jeśli jesteście mieszkańcami planety Ziemia, widzieliście już TO. I nie, nie mam na myśli koszmarów, w których włochaty wujek przychodzi do waszej sypialni i mówi, że ma w szortach batonika Mars, zaś jego twarz jest odlana z brązu i wygląda jak TO. Czekajcie, czy ja to właśnie napisałem? Nie, wcale nie mam takich koszmarów. Mój wujek ma wąsy.

No, nieważne.

A więc TO jest popiersiem odlanym z okazji otwarcia lotniska na Maderze. Lotnisko nosi ponoć imię bezimiennego cyborga CR7, znanego w szerszych kręgach jako Rolando. Nie pytajcie dlaczego ktoś miałby nazywać lotnisko imieniem bezimiennego cyborga. Ja mam w mieście ulicę Anieli Krzywoń.

Wracając jednak do TO, to TO ma ponoć przedstawiać nikogo innego jak właśnie Rolando.

I tu zaczyna się coś nie zgadzać. Bo choć nie oglądam ligi Realu z Barceloną i 18 statystami, to wiem jak wygląda Rolando, choćby z czasów gdy jako kijanka grał w Manchesterze. I Rolando nie wygląda jak TO, a już na pewno TO nie wygląda jak Rolando. Gdyby wyglądało, to włączając Ligę Mistrzów moglibyście natrafić na taki obrazek.

Jeśli włączając Ligę Mistrzów natrafiacie na taki obrazek, to musicie się czym prędzej obudzić. I, na boga, nie jedzcie tego batonika!

Tak czy siak, na lotnisku na Maderze pojawiło się TO i, o zgrozo, zajęło honorowe miejsce. Ma się rozumieć, że Internet, jak to Internet ma w zwyczaju, zareagował bezlitośnie. TO zostało upokorzone. I zapewne uciekło by w kąt i tam chlipało swymi bronzowymi łzami po kres swego paskudnego żywota, gdyby naraz nie pojawił się Gepetto – ojciec TO – i nie wziął TO w obronę.

Gepetto, znany w rzeczywistości pod pseudonimem Emanuel Santos, orzekł, że pracował na zdjęciach Rolando, bo ten nie miał czasu, że TO zostało OSOBIŚCIE zaokejowane przez rodzinę CR7, i na końcu dodał filozoficznie, że nawet Jezus nie był w stanie wszystkich zadowolić.

I może gdyby Jezus był rzygającym kałem demonem, to tak, na miejscu byłoby stwierdzenie, że nawet on nie był w stanie wszystkich zadowolić. Ale do diabła, Jezus jednak KOGOŚ zadowolił. I nie chodziło tu o bekę.

Zaś co do Ciebie Gepetto, to musisz jednak jeszcze trochę potrenować zanim staniesz się Jezusem rzeźbiarstwa. Polecam zacząć od trenowania bycia przybitym do krzyża. Może przynajmniej będziesz miał ręce zajęte czymś innym niż dłutem i młotkiem.


Jeśli chcesz otrzymywać na skrzynkę pocztową powiadomienia o najnowszych artykułach, zostaw w polu poniżej swój email i kliknij ZAPISZ SIĘ.

[wysija_form id=”3″]